|
księga gości 2009 grudzień luty 2008 wrzesień kwiecień luty styczeń 2007 listopad wrzesień sierpień maj kwiecień 2006 październik sierpień lipiec czerwiec maj marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec Czym truję swoją duszę : Blogi : izmaja modlitwa do autoironii owi debilka piwnooka arf pan z plastiku hands children of the worse god arkana damroka gorzka fotologia azgoroth stidler agaco pozytyw bulldog ametyst hrabina ulv narvany madame ariza f. NO_merin lukasjo hume poezjar
zrobił: marsjasz dla: ubierz się obrazek: marek adamik |
|
the horror is back. man is the baby. Uwolniłam się. Zwolniłam. Pół roku pędzenia żywota próżniaczego. Tańczenia w świetle stroboskopu. Zabiłam. Pozwoliłam sobie na małą zbrodnię przedmałżeńską. I wymieniłam męża na nowego. Absurdalnego Toma Sawyera. Tańczyłam z nim jak z diabłem, kilka miesięcy, zatracałam się w szaleństwie. Przemierzałam wyspy jego ciał. Ciał dla mnie całkowicie obcych, niesplądrowanych terenów natchnienia. Całowałam kolana, gdy uginały się padając na podłogę. Podłoga była pełna kurzu, od nieużywania. Nie pozwoliłam mu odchodzic. Łóżko było naszą wyspą, wolnym wyborem przeznaczenia. Teraz uśmiecham się podejrzanie. Podejrzanie czesto. Jestem dobra. Dobrze spreparowana. Buduję piramidę, pod sercem noszę ciała królów, przyszłych pogrobowców. Tęsknię. Jestem z nim, i za nim tęsknię. Jak klepsydra przesypuję ziarna cierpliwości. Połykam jego powietrze, odurzam się nim, noszę go w sobie, nie wypuszczam. balaganem-mysli-otruta 2009-02-19 18:11:20 skomentuj (2) nie mamy czasu na rozpacz. trzeba by przyznac, że nie ma się racji. że czas ucieka i nie ma się wpływu. wpływów na konto. a odpływy serc zadziwiają. osuszają plaże i zaczyna się jesień. jesteś starą kobietą. mówię sobie, chociaż nią nie jestem. jestem dzieckiem, wypłukanym jak płucze się pranie. pachnącym, płaczącym, rozrzucającym zabawki. jestem straszną kobietą. znikam na kilka miesięcy, nie daję znaku bycia. życie po raz kolejny jest snem, majakiem pijanej nastolatki. uczę się przepowiadac przykrośc. dodaję mnówsto znaków, słów, nadprogramowych wybuchów złości. nie chcę się tak czuc. nie chcę w ogóle czuc. chcę byc. wracam do życia. do śmierci i całej reszty. z pułki zoo. nie będzie lepiej. ale będzie. balaganem-mysli-otruta 2008-09-20 20:07:38 skomentuj (6) wulkan wybucha szukam sensu. zatracam się w poszukiwaniu. siebie omijam napiętym łukiem. wykluwają się ze mnie dzikie pisklęta. nie umiem dać za wygraną. ale też nie wygrywam. błądzę po fałszywych mapach obcych ciał. obcych mężczyzn. przebudziłam się i teraz nie mogę zasnąć. szamoczę cię. tęsknię za sobą. i pytam gdzie jestem. zagubiłeś mnie gdzieś na tej cholernej drodze do sedna. przegryzłam smycz, ale nie umiem wrócić. nie umiem siebie zrozumieć. historie zataczają koła, chyba zacznę się śmiać. mogę też płakać. mogę zrobić wszystko, ale nigdy nic poprawnego. to powolne obumieranie. porastanie sierścią. ale jest jeszcze bunt. koniec nie nadejdzie nigdy. balaganem-mysli-otruta 2008-04-08 21:10:03 skomentuj (7) czerwone paznokcie. mleczne piersi. 'i mówią mi wszyscy: w bólu jesteś piękna.' balaganem-mysli-otruta 2008-02-26 23:42:00 skomentuj (5) usb.dna.onz. myślę sobie, że marnotrawię czasy. na opisywanie i przeżywanie. trudne czasy przeszłe i zaprzeszłe. w brzuchu rośnie mi balon. ktoś go nadmuchuje. uczę młodych chłopców życia. sztuki umierania w ramionach obcej kobiety. jeżdżę tramwajami i nucę rosyjskie pieśni. śnią mi się zaplamione prześcieradła, wygniecione oddechy. i mówię sobie, że muszę z tym skończyć. z młodymi chłopcami. są jak rzepy na moim psim ogonie. rodzę im rewolucje, spopielałe i martwe za dnia. jestem zaprzeczeniem ich matek, ich sióstr, ich dziewczyn. powinnam wyruszyć w podróż. do katowic albo sopotu. w brzuchu rośnie mi balon. muszę go przebić zanim będzie za późno, zanim sama pęknę. świat się do środka zapada w bezcielesność rzeczy balaganem-mysli-otruta 2008-01-29 15:39:53 skomentuj (9) moje życie jest dla śmierci. gdybyś kiedyś przypadkiem myślał, że wszystko jest dla ciebie. czuję się jak alicja w krainie czarów. rosnę i maleję. moje wyobrażenie o świecie modyfikuje każde zaciągnięcie się papierosem. życie przysparza wielu problemów. kobiecie dostarcza zbyt dużo męskich atrakcji. przestaję być twoja. uciekam ci. nie mróż oczu, bo zniknę. zmaleję i stanie się koniec. pod stołem, utopię się w jeziorze łez. i będziesz oskarżony o to morderstwo. nie wygrzebierz się z zarzutów sumienia. a ja trochę sobie poumieram. po jakimś czasie znów będę czyjąś własnością. jeśli jeszcze nie jestem. ten ktoś będzie dumny. nacieram ciało olejkami i czekam. już ponad rok czekam. boję się zasypiać, bo chcę być obecna. trzeźwa i natchniona. on tym razem przyjdzie, już czas. wyrośnie z mojej głowy, jej bólu i zwątpienia. wtedy otworzę się cała i wpuszczę go do środka. wszystko było i jest dla niego. karmię go sercem mojej pierśi. nie będę się bronić, jeśli trzeba, klęknę. ty jesteś moim życiem. on jest twoim zaprzeczeniem. na imię mu śmierć. balaganem-mysli-otruta 2007-11-09 23:58:20 skomentuj (5) |